Elektryk w fabryce

Pracując, jako elektryk w jednej z fabryk, miałem do obsługi całą masę urządzeń elektrycznych. Pracowałem przy naprawdę wysokich napięciach oraz prądach takich, że przy jednym fałszywym ruchu mogłem stracić życie – jak to kiedyś ktoś powiedział – elektryk wysokich napięć to jak saper – raz się myli.

Elektryk w fabryce nie ma wesoło, a to coś się zepsuje lub baterie kondensatorów wybuchną

licznikMimo ciągłego zagrożenia wiedziałem, że rozdzielnice niskiego napięcia tak samo wysokiego jak i rozdzielnice średniego napięcia wyposażone są w zabezpieczenia przepięciowe, czasowe oraz najważniejsze dla bezpieczeństwa różnicowoprądowy – służy on do odłączania napięcia w chwili, gdy gdy wystąpi jakaś różnica w obwodzie, do którego zabezpieczenie to jest podłączone. Służy to do tego, że w chwili porażenia prądem elektrycznym z pierwszego prawa Kirchhoffa wiemy, że staliśmy się kolejnym oczkiem w obwodzę – a suma prądów wypływających musi być równa prądowi wpływającemu. A my nie oddajemy prądu z powrotem do obwodu, tylko puściliśmy go do innego miejsca – zależnie czego się trzymamy może to być rurka, albo podłoga, jeśli mamy nieizolowane buty, choć przy mojej pracy muszę nosić obuwie z izolacją. Zależnie od klasy urządzenia zabezpieczenie takie uruchamia się po jakimś czasie. Ale wracając do tematu musiałem jeszcze obsługiwać stacje transformatorowe – tam nie miało się zbytnio co zepsuć choć zajrzeć nieraz było trzeba. Największym moim zaskoczeniem było i tak, gdy wróciłem kiedyś po weekendzie do pracy i gdy wchodzę do miejsca, gdzie znajdowały się rozdzielnie zauważyłem, że wszystko było okopcone. Okazało się, że ktoś, kto nie powinien kazał zwiększyć pobór prądu na maszynach. Niestety baterie kondensatorów nie wytrzymały tego i zwyczajnie wybuchły – tak jak to kondensatory lubią robić.

Jak widać moja praca nie należy do nudnych ale za to jest bardzo niebezpieczna. Pamiętajmy jednak że to nie napięcie jest szczególnie niebezpieczne a prąd elektryczny.