Myjki ultradźwiękowe – czy przydadzą się w szpitalu?

Przepraszam was, wiem, że nie jesteście przyzwyczajeni do biadolenia, ale to co się dzieje ostatnio w naszym szpitalu to jest co najmniej żenujące. Przepraszam, ale wyobraźcie sobie, że przychodzi do mnie pielęgniarka i twierdzi, że zakupiona destylarka do wody jej nie działa.

Myjki ultradźwiękowe zamiast autoklawu

myjki ultradźwiękoweMówię jej, że dzisiaj destylarka działa nieco inaczej jak kiedyś, że może się uspokoić, że wszystko działa jak należy. Ona uparcie twierdzi, że destylarka do wody nie może działać, bo nie jest podłączona do prądu i nie ma możliwości, aby ją do tego prądu podłączyć. Zgłupiałem doszczętnie, jak można pić wodę, która jest tak świeża, bo destylarka do wody działa dzięki filtrowi, mówiąc w tej samej chwili, że nie działa. Podszedłem do niej, pokazałem jak ta destylarka działa i chyba udało się biednej pielęgniarce trochę wyjaśnić. Potem przyjechały autoklawy, w zasadzie to miały być właśnie te urządzenia. Jednak jak sprawdziłem, karton po kartonie, to w żadnym z nich nie znalazłem nic co by autoklaw przypominało. Serio, jakiś bystrzak zamówił najwyższej jakości myjki ultradźwiękowe do szpitala. Ja rozumiem, nowoczesna technologia, implozja brudu czy inne takie patenty. Natomiast autoklawy to urządzenia niezbędne w dzisiejszych czasach w szpitalnym zaciszu. Policzyłem, autoklaw był w części najmniejszej. Większość urządzeń jakie do nas przyjechały to wspomniane myjki ultradźwiękowe. Zadzwoniłem do dyrektora i mówię, że to nie autoklawy jakie były zamawiane.

Ten podekscytowany zszedł z biura i widzi, że to nie jest ten autoklaw, który tydzień temu zamawiał. Rozgląda się zdezorientowany bo widzi same myjki ultradźwiękowe. Na szczęście pomogłem mu w doborze odpowiednich sprzętów. Pomogłem dyrektorowi w wyborze odpowiednich sprzętów, a dzięki temu wszystko zostało w porządalu.